Odpalenie tej witryny jest dla mnie kolejnym krokiem spełniającego się cały czas marzenia… ewoluuuuuującego marzenia.
Posiadanie strony ze sklepem jest teraz totalnym „mustem”, mi jednak zajęło to bardzo dłuuuugą chwilę. Przez wiele lat prace z gliny robiłam głównie na zamówienie. Jakoś się kręciło. Chociaż z biegiem czasu pojawiało się w związku z tym coraz więcej frustracji. Aż dotarłam do ściany, która uświadomiła mi, że nie chcę już dłużej w ten sposób pracować. Godziny spędzone na tłumaczeniu klientom, co można, a czego nie. Sterty różnych kawałków gliny, które ku mojej rozpaczy wysychały momentalnie. Tysiące małych pudełeczek ze szkliwami, z których robiłam po jednej małej próbce, a później nigdy do nich nie wracałam. Piec odpalany z jedną niewielką rzeczą, bo zbliża się deadline. A przede wszystkim kręcenie się wokół tego, co było. Za mało eksperymentów. Za mało ceramicznego szaleństwa. Za mało satysfakcji.
Zrozumiałam to na maksa mocno i nie dało się już tego odzrozumieć.
Zrozumiałam, poczułam i od razu puściłam intencję. No i spełniło się momentalnie… Zlecenia przestały do mnie przychodzić, a ja nie miałam ani gotowych prac, ani sklepu online. Za to dużo więcej wolnego czasu.
Tak było kilka miesięcy temu.
Teraz mam już sporo gotowych prac i świeżutki sklep online. JEST RADOŚĆ. JEST EKSCYTACJA. Ale jest też NIEPEWNOŚĆ, czy moje prace znajdą swoje nowe domy. Ale Ty tutaj jesteś i za to Ci dziękuję. Rozgość się na dłuższą chwilę.